CZY KONIEC ŚWIATA OZNACZA KONIEC ŻYCIA NA ZIEMI, CZY BĘDZIE ONO TRWAŁO DALEJ?

Problem tkwiący w pytaniu dotyczy przede wszystkim tego, na czym będzie polegać koniec świata. W naszej mentalności dosyć głęboko mamy zakorzenione powiązanie wyobrażenia o końcu z wizją katastrofy i zniszczenia. Długa i bogata tradycja apokaliptyki żydowskiej, obecna tak w Starym, jak w i Nowym Testamencie oraz w literaturze pozabiblijnej, właśnie w kontekście zniszczenia umieszczała opis końca historii i świata. Na miejscu świata dawnego, wymagającego przemiany, odnowy, powstaje świat nowy, dany od Boga; zanika to, co było dawne, nadchodzi nowe, zupełnie inne. Nie przez przypadek wielkie katastrofy ujmuje się niejednokrotnie słowem „apokalipsa”.

Ten typ wyobrażenia o końcu wynika z niekompletności określonego punktu widzenia – nie odzwierciedla on wszystkich elementów, jakie powinniśmy wziąć pod uwagę, analizując zagadnienie końca. Podstawowym punktem odniesienia jest fakt, że Bóg pozostaje wierny swoim dziełom, a dzieło stworzenia zajmuje w planie Bożym miejsce wyjątkowe. W konsekwencji musimy stwierdzić, że świat nie zaistniał w pewnym momencie tylko po to, aby w przyszłości po prostu przestać istnieć i być zastąpionym przez rzeczywistość zupełnie odmienną kadzielnica. Jeżeli mówimy o końcu świata, powinniśmy używać raczej kategorii przemiany. Nowy świat, którego oczekujemy, jest paradoksalnie światem, z którym mamy do czynienia dzisiaj, ale przemienionym. Dzieło stworzenia nie zostanie zniszczone, lecz przekształcone i dopełnione. Na końcu czasów nie oczekuje nas początek jakiejś nowej historii, ale dopełnienie dziejów – dopełnienie konkretnej historii. Nie ma przyszłości bez powiązania z przeszłością. Bóg nie niszczy, ale przemienia.

Czy więc koniec świata oznacza koniec życia na ziemi? W tej formie, w jakiej je znamy dzisiaj, na pewno tak. Jednak, również i życie, które zostało stworzone jako „dobre” (por. Rdz 1), będzie oddawało wraz z nami chwałę Bogu w przyszłości. Święty Paweł pisał: „Bo stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia synów Bożych. Stworzenie bowiem zostało poddane marności – nie z własnej chęci, ale ze względu na Tego, który je poddał – w nadziei, że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych. Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia” (Rz 8, 19-22). Tekst ten mówi o więzi, jaka istnieje pomiędzy losem stworzenia a losem człowieka. Stworzenie jest w pełni włączone w historię zbawienia komża ministrancka. Także w przypadku stworzenia mówi się o wyzwoleniu i o uczestnictwie w chwale. W odniesieniu do świata stworzonego Paweł używa pojęcia nadzieja.

W syntetyczny sposób ujmuje temat Konstytucja dogmatyczna o Kościele (KDK 48), która mówi o dopełnieniu i o powiązaniu świata stworzonego z człowiekiem: „Kościół (…) osiągnie pełnię dopiero w chwale niebieskiej, gdy nadejdzie czas odnowienia wszystkiego i kiedy wraz z rodzajem ludzkim również świat cały, głęboko związany z człowiekiem i przez niego zdążający do swego celu, w sposób doskonały odnowi się w Chrystusie”.

Nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie nowego świata. Na podstawie elementów, które posiadamy, możemy stwierdzić, że całe stworzenie będzie miało swój udział w dziele odnowienia. W jaki sposób? Na to pytanie nie jesteśmy, w stanie odpowiedzieć. Pozostaje pewność, że nic z tego, co Bóg stworzył, nie zostanie zniszczone.